FANDOM


ST1.png
Rozdział 1
Tytuł

Dziewczyna Imieniem Sakuya

Kanji

サクヤの名前の女

Romanji

Sakuya no Namae no On'na

Angielski Tytuł

A Girl Named Sakuya

Informacje
Numer

1

Tom 1
Saga

Saga Detektyw z Urbem

Nawigacja
Poprzedni
brak
Następny
Rozdział 2
Tomy i Rozdziały
Dziewczyna Imieniem Sakuya (jap. サクヤの名前の女, Sakuya no Namae no On'na; eng. A Girl Named Sakuya) to pierwszy rozdział Seven Tale[1].

Rok Y720[2]. Wilgotna ale dość ciepła noc [3], nieróżniąca się niczym szczególnym od innych ciepłych ale wilgotnych nocy. Bezchmurne niebo, pozwala miłośnikom marzeń spoglądać na przepiękne gwiazdozbiory poukładane na nieboskłonie, ale nie to interesuje naszego bohatera. Co prawda lubi patrzeć w gwiazdy, ale dzisiaj był zajęty czymś innym.

House.png
Cóż zacznijmy może od początku. Na obrzeżach miasta Urbem[4] stał sobie (postawił go ktoś tam to se tam stał) niewielki dwu piętrowy domek [5]. Może nie do końca był to sam domek gdyż dopiero na drugim piętrze znajdowało się mieszkanie. Na pierwszym piętrze natomiast znajdowała się agencja detektywistyczna "Kapelusz Niedźwiedzia"[6]. Biuro było niewielkie. Po wejściu przez drzwi wystarczyło wybrać jedne z dwojga schodów, które i tak prowadziły do tego samego biurka. Biurko zawalone dokumentami, maszyna do pisania i świeczka. Niestety biurko jak i cały dom był w "męskim porządku" (a komu to przeszkadza?!). Właścicielowi mieszkania to jednak nie przeszkadzało, siedział na swoich fotelu przy biurku walcząc ze swoim kurwatem krawatem. Szczególną cechą która wyróżniała go od pozostałych ludzi był nienaturalny kolor włosów i oczu chłopaka (pomijając już kolczyk w kształcie półksiężyca w lewym uchu), mianowicie ognista czerwień. Barwa władzy i siły odzwierciedlająca niezwykła pewność siebie jaka malowała się na twarzy młodego detektywa. Nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi.

-Wejść!!! -wykrzyknął czerwonowłosy chłopak wogule nie zwracając uwagi na drzwi, ponieważ w tym czasie nie mógł przerwać swojej walki na śmierć i życie z krawatem.

-Witaj Izaak-kun![7][8] -powiedział wchodzący do pomieszczenia starszy mężczyzna z sięgającymi do ramion włosami oraz dużymi wąsami w jasno szatynowym odcieniu. Mężczyzna miał unikatowe fioletowe (a nie bo indykowe indygowe) indygowe oczy. Ubrany w dość drogie szaty, trzymał w ręku szachy. Izaak jednak nie zwracał na niego uwagi, aż nagle zeskoczył z fotelu i wykrzyczał:

-Wreszcie cię pokonałem ty up*erdliwy k*rwacie!!! -chłopak ze szczęścia zaczął tańczyć, aż w pewnym momencie spojrzał na próg swojego mieszkania w którym stał przybysz. -Ooo, Vlad-san[9][10] długo już tak stoisz? -po tych słowach Vlad spojrzał się na Izaaka jak na kretyna po czym dodał.

-Doprawdy jesteś jak Krim[11] gdy był młody. -Vlad wszedł po schodach stanął naprzeciw Izaaka po czym chciał rozłożyć szachy na na biurku niestety nie było na to już miejsca. Izaak uspokoił swojego znajomego po czym zgrabnie jednym ruchem ręki zwalił z biurka wszystkie potrzebne mu dokumenty.

-O ej... -Vlad uniósł prawą rękę do góry i po czym przemówił tonem niczym nauczyciel któremu wszystko było jedno. -...nie będzie ci to czasem potrzebne?

-Jak będzie potrzebne to wtedy będę o tym myślał. -Izaak zręcznie podwędził szachy z rąk Vlada po czym rozłożył otworzył pudełko i rozpakował. Mężczyźni usiedli po przeciwnych stronach biurka i zaczęli ze sobą grać. -Naprawdę nie wiem jak Krim-san ogarniał te wszystkie papiery.

-Krim miał od tego sekretarkę. -wtrącił Vlad przesuwając jeden ze swoich pionków.

-Serio?! I ja nic o tym nie wiem?!

-Krim ci to tłumaczył tyle razy, ale ty nie słuchałeś. Nie jego wina ty jesteś po prostu tępy.

-O ej! Coś, że powiedział?!

-Szach Mat...

-Eeeee? Że jak?!

-Matko Boska... Co z ciebie za detektyw skoro w grze strategicznej pokonuje cię w trzech ruchach?

-Tss... -syknął poddenerwowany Izaak -Tak czy siak na szczęście seks to nie szachy. Zakończenie w trzech ruchach nie robi wrażenia.

-A ty znowu o jednym. -Vlad rozejrzał się po zabałaganionym gabinecie młodego detektywa po czym przemówił do Izaaka spokojnym tonem. -Skoro tylko kobiety ci w głowie, to mógłbyś sobie załatwić jakąś pomoc domową w sprzątaniu i poukładaniu tego całego bajzlu. -Izaak wzdechnął po czym odpowiedział swojemu przyjacielowi.

-Przydałaby się jakaś pomoc ale i tak brakuje mi kasy i ledwo wiąże koniec z końcem. Gdyby nie to dawno bym jakąś zatrudnił.

-Chcesz to mogę przysłać panią Gercie by tu posprzątała.

-Nie dzięki, wolałbym zatrudnić bardziej odpowiednia osobę -na twarzy Izaaka pojawiła się diabelska mina po czym zaczął poruszać palcami jakby dotykał piersi. -Jakbyś chciał tu wysłać jakąś swoją wnuczkę czy coś to wtedy to ja rozumiem.

-Jednak jesteś zboczeńcem... poza tym naprawdę myślisz że wysłałbym tutaj swoją wnuczkę?! -mężczyzna złapał się za głowę po czym spojrzał się na Izaaka -Tak czy siak wygrałem, ty stawiasz.

-Tak, tak. -Izaak ruszył w stronę barku. wyjął z kieszeni kluczyk po czym włożył go w zamek i delikatnie otworzył. Następnie delikatnie opuścił drzwiczki sięgnął po butelkę oraz dwa kieliszki. Podszedł do biurka położył kieliszki na blacie wyjął zatyczkę z butelki po czym nalał zawartość do kieliszków. -Oto najlepszy alkohol z miasta Beri[12]. -Vlad wziął kieliszek, powąchał następnie umoczył język aż w końcu wypił jednym duszkiem.

-Skąd wziąłeś tą finezję?!

-Jedna klientka dała mi to jako zapłatę za pomoc w udowodnieniu zdrady jej męża.

-Pozwalasz sobie płacić w fantach?

-Aye.

-Nic dziwnego że brakuje ci pieniędzy.

-No co? Krim-san mi mówił że grzechem jest odwrócić się od człowieka, który naprawdę potrzebuje pomocy. -odparł po czym sięgnął po kieliszek i wypił jego zawartość. Na te słowa Vlad się uśmiechnął.

-Trzy lata już minęły odkąd Krim nie żyje. -powiedział obniżonym głosem odpływając w świat bezwzględnej nostalgii.

-Ano i co to życie ludzkie jest warte? -Izaak zakorkował butelkę, odłożył ją do braku i oczywiście zamknął barek na kluczyk.

-Tak czy siak cieszę się że odziedziczyłeś jego wolę. -wtrącił Vlad nieco się przy tym uśmiechając.

-W końcu Krim-san przygarnął mnie jak nie miałem już nikogo a potem wychował jak swojego własnego syna. Dlatego postępuje według jego zasad... nie teraz to są też moje zasady. Dlatego postępuje według swoich własnych zasad. -Po usłyszeniu tych słów z ust Izaaka, Vlad przez chwilę osłupiał. Przez ta krótką chwilę ujrzał w młodym chłopaku swojego starego przyjaciela.

-Trochę się tutaj u ciebie zasiedziałem. Sądzę że to już pora wracać. Dziękuje za miły wieczór. Jesteś jednym z niewielu młodych ludzi, którzy lubią spędzać czas ze starcami.

-Vlad-san byleś przyjacielem Krima-san i pomogłeś mi po jego śmierci nigdy ci tego nie zapomnę, a poza tym od starszych ludzi można się wiele nauczyć. -Izaak wyciągnął rękę na pożegnanie.

-O ej, nawet nie zaprzeczyłeś, że jestem stary?!

-Bo jesteś.

-Ty za to jesteś okrutny... -stwierdził w między czasie sprzątając szachy.

-Tak już mam. -odpowiedział uśmiechając się.

-Ano. -Vlad uśmiechnął się uścisnął dłoń Izaaka po czym wyszedł i ruszył w stronę swojego domu.

Izaak zamknął drzwi od agencji na kluczyk, podszedł do biurka, podniósł delikatnie świeczkę po czym spojrzał się swoimi rubinowymi oczami na płomień. Płomień stał się w tym momencie większy, silniejszy, niczym iskra, nic nie znacząca iskra płomienia Króla Smoków. Po paru minutach otworzył swoje usta, a płomień zaczął "tańczyć", aż w końcu podniósł się i wleciał do ust Izaaka. Świeca oświetlająca całe biuro zgasła. Nastała ciemność. Izaak tylko oblizał się po niecodziennym (a dla niego jednak codziennym) posiłku.

Następnie Izaak ociężałym i powolnym krokiem udał się na drugie piętro. Wszedł do swojego pokoju. Stanął nad swoim łóżkiem po czym poleciał na nie jak kłoda. Nie wiadomo kiedy pozbył się swoich ubrań ale po chwili udał się do krainy snów.

Słońce przebiło się przez zasłonięte żaluzją okno w pokoju chłopaka. Izaak porażony promieniami w oczy przewraca się na drugi bok, po czym patrzy na zegarek. 12:00 rano. Wypadało by wstać, pomyślał sobie w duchu chłopak, ale jemu ch*lernie chciało się spać. Co robić... wstać i oderwać się od miękkiego łóżka, czy spać i stracić piękny słoneczny dzień. Po paru chwilach chłopak przemógł się. Wywlekł się do łazienki, załatwił potrzebę (niestety nie erotyczną), umył ręce, ubrał się aż w końcu zasiadł do śniadania.

-Jprd... -powiedział smętnym głosem wgryzając się w bułkę z pomidorem -Musze się wziąć za jakąś robotę! -chłopak błyskawicznie dokończył swoje śniadanie po czym wybiegł z domu na ulice miasta Urbem w celu poszukiwania płatnego zajęcia.

Chłopak wybrał się w przechadzkę po mieście. Szedł powolnym krokiem z rękoma schowanymi w kieszeniach. W głowie nadal miał słowa swojego przyjaciela o sekretarce.

-Hmm... -podrapał się po podbródku -Taka sekretarka w miniówce to całkiem fajna sprawa. Gotowałaby, sprzątała no i ładnie wyglądała. Czego więcej chcieć od życia (diabelska mina). -Chłopak rozejrzał się po czym ujrzał siedząca na ławce młoda kobietę, podszedł do niej. Kobieta nie zwróciła na niego jednak uwagi gdyż była zajęta była czytaniem książki.

Izaak lekko zakasłał, odrywając uwagę młodej kobiety od książki. -Witaj, młoda damo czy nie jesteś może zainteresowana pracą w biurze detektywistycznym? Oczywiście jako iż nie znam twoich możliwości pierwsze trzy lata byłabyś na bezpłatnym okresie próbnym. -chłopak wypowiedział te słowa z niezwykle spokojnym wyrazem twarzy, aczkolwiek kobieta tylko pomrugała oczami po czym zaczęła się powoli odsuwać od młodego detektywa, aż w pewnym momencie uciekła jak najdalej. Izaak podrapał się po głowie po czym parsknął sam do siebie: -Czy ty naprawdę myślałeś, że wymarzona pomoc domowa spadnie ci z nieba?!

Chmury.png
Nagle nad miastem Urbem niebo stało się czarne. Zaczął wiać silny porywisty wiatr. Pojawiły się jasnoniebieskie chmury, który zaczęły wirować tworząc coś na wzór czarnej dziury. [13] Z chmur zaczęły trzaskać pioruny. Codzienne życie Urbemczyków zostało przerwane przez to niecodzienne zjawisko. Nagle z samego serca wiru wystrzeliła wiązka błękitnej energii. "Niebiański Meteor" uderzył kilka metrów od stojącego w parku Izaaka. Chłopak bez zastanowienia ruszył w stronę tajemniczego zjawiska. Może było to ciutke niebezpieczne, ale do przodu pchała go jedna jedyna myśl- przygoda.

Gdy chłopak dobiegł na miejsce, serce (a może nawet i coś więcej) mu stanęło. Przed jego oczyma był nowo powstały nieduży krater z którego nadal się dymiło. Chłopak podszedł nieostrożnie po czym ujrzał leżącą w kraterze nagą dziewczynę. Jej uroda była zjawiskowa jednak na jej twarzy malował się wyraz smutku. Pomimo iż była nieprzytomna, przez sen wypowiedziała jedno słowo:

-Im..in...icum [14]

Izaak przyjrzał się jej uważnie. Piękna młoda kobieta o długich prostych włosach. Ją i Izaaka łączyła jedna nietypowa rzecz. Oboje wyróżniali się nie codzienną barwą włosów i oczu. O ile u Izaaka był to czerwony to u kobiety włosy były fioletowe (oczu nie widział bo spała). Idealna talia, dużo piersi. Czego więcej chcieć od życia?

-No przecie nie mogę tak zostawić tu nagiej piękności! -Izaak delikatnie podniósł dziewczynę do góry. Jej uroda była wręcz nie do opisania. Młody chłopak wziął ją do swojego domu. Położył ją delikatnie na łóżku, przykrył ją kołdrą po czym usiadł obok i spoglądał na jej słodką twarzyczkę. -A co jeżeli ona jest szpiegiem z królestwa Videte[15]?! W takim wypadku muszę się upewnić czy to aby na pewno dziewczyna! -(powrót diabolicznej miny) Chłopak zdjął prawie wszystkie swoje ubrania po czym wskoczył pod kołdrę pod którą spała nieznajoma piękność (w końcu jego łóżko, jego kołdra).

BedIS.png
Izaak w końcu usnął obok nieznajomej. Po kilku godzinach snu, dziewczyna w końcu otworzyła oczy, przetarła je, po czym porozglądała się nieco po pokoju, aż nagle zobaczyła, że obok niej śpi nieznany jej mężczyzna. [16]

-Kim ty do ch*lery jasnej jesteś?!- Wykrzyczała przerażona o swoje dziewictwo nastolatka. Izaak słysząc to tylko ziewnął po czym przewrócił się na drugi bok.

-Ciszej, człowiek tu spać próbuje. -powiedział sennym głosem (co z tego że była 17:00 po południu). Nieznajoma nieco podirytowana odpowiedzią czerwonowłosego, opuściła głowę przez co zdała sobie z czegoś sprawę.

-DLACZEGO DO K*RWY NĘDZY JESTEM NAGA?! -wykrzyczała na skutek czego Izaak spadł z łózka. Wkurzony chłopak podniósł się z gleby po czym zwrócił się w stronę dziewczyny.

-A SKĄD JA MAM TO K*ŻWA WIEDZIEĆ?! SPADŁAŚ Z NIEBA TO CHYBA POWINNAŚ WIEDZIEĆ?! -Izaak wykrzyczał to co mu leżało na sercu, aczkolwiek powiedział to w taki sposób jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie.

  1. (jap. 七物語, Seven Tare, pl. Opowieść o Siedmiu)
  2. Seria posługuje się własną osią czasu
  3. Fabuła zaczyna się na przełomie zimy i wiosny
  4. Miasto Urbem (jap. 市シティ, Ichi Urbem; eng. Urbem City
  5. Obrazek zaczerpnięty z mangi Hiro Mashimy pt. Fairy Tail
  6. Agencja Detektywistyczna "Kapelusz Niedźwiedzia" (jap. 探偵庁「クマの帽子」, Tantei-Chō `Kuma no Bōshi; eng. Detective Agency "Bear Hat")
  7. Izaak (jap. アイザック, Aizakku; eng. Isaac)
  8. Tytuły grzecznościowe- Kun
  9. Vlad (jap. ヴラッド, Vuraddo; eng. Vlad)
  10. Tytuły grzecznościowe- San
  11. Krim (jap. クリム, Kurimu; eng. Krim)
  12. Miasto Beri (jap. 市ベリ, Ichi Beri; eng. Beri City)
  13. Obrazek zaczerpnięty z mangi Hiro Mashimy pt. Fairy Tail
  14. Iminicum (jap. 敵, Iminikum; eng. Enemy
  15. Królestwo Videte (jap. 王国スパイ, Ōkoku Videte; eng. Videte Kingdom)
  16. Obrazek zaczerpnięty z mangi Hiro Mashimy pt. Fairy Tail

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki